Tajne plany odkryte przez nauczyciela historii. Poznań miał być drugą Hiroszimą?

W czasie zimnej wojny, gdy istniało realne zagrożenie, że dojdzie do wybuchu III wojny światowej, w poważnych tarapatach mógł znaleźć się Poznań. Jak wynika z odnalezionych dokumentów, na stolicę Wielkopolski mogłaby wówczas zostać zrzucona nawet bomba jądrowa.

Czy Poznań mógł stać się drugą Hiroszimą? Tak – wynika z dokumentów pochodzących z Instytutu Pamięci Narodowej, na ślad których natrafił Jarosław Burchardt, nauczyciel historii. Dokumenty były opatrzone klauzulą tajności. Dopiero teraz, 30 lat od czasu ich wydania, możliwe było ich zbadanie. Z ujawnionych materiałów wynika, że atak mógł nastąpić od trzech stron – północy, zachodu i południa – poinformował serwis tvn24.pl

Wybór celu ataku nie był przypadkowy. Jak tłumaczy Jarosław Burchardt, Poznań miał znaczenie strategiczne. To właśnie tu koncentrowały się główne szlaki komunikacyjne – połączenia drogowe i kolejowe.

W zawierających szczegółowe prognozy planach brano pod uwagę także najczarniejszy scenariusz. Zakładał on, że Polska – od Gdańska aż po Tatry mogłaby zamienić się w jedną, wielką pustynię. Mogłoby się tak stać, gdyby siły NATO przypuściły atak z użyciem wielu bomb, włączając w to także potencjał nuklearny.

„Stratedzy reprezentujący dowództwo obrony powietrznej kraju, zakładali, że w przypadku gdy na nasz kraj spadnie ileś bomb, rakiet, w pasie między Gdańskiem a Karpatami będzie dziura w ziemi” – powiedział cytowany przez tvn24.pl Jarosław Burchardt.

Świadomość, że od Poznania może rozpocząć się ofensywa sił zachodnich była duża. Świadczyć może o tym fakt, że w Poznaniu powstał schron przeciwatomowy. Miał on zapewnić bezpieczeństwo najważniejszym miejskim urzędnikom, w tym prezydentowi miasta, w przypadku, gdyby wybuchła wojna jądrowa. W sytuacji eskalacji konfliktu zbrojnego pomiędzy Związkiem Radzieckim a Stanami przedstawiciele władz miasta mieli przenieść się do bunkra i właśnie stamtąd wykonywać swoje obowiązki.

Azyl po raz pierwszy odtajniony został w 2000 r. Jego prezentacja stanowiła niemałe zaskoczenie nie tylko dla poznaniaków, ale też dla ludzi mieszkających w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Obiekt był bowiem doskonale zakamuflowany. Wejście do niego znajduje się w pomieszczeniu, który przypomina kantorek do przechowywania akcesoriów ogrodowych.

(rc/ac/niewiarygodne.pl)